12 paź 2012

Niedźwiedź koło Krakowa

Autor: Jerzy Chmiel | Kategoria: Aktualności, Reportaże

Niedźwiedź w okolicach Miechowa.

Jest 6 września, rolnicy kończą kosić kukurydzę na kiszonkę. My kończymy dyżury nocne, które pełniliśmy przez trzy tygodnie aby zapobiec szkodom. Od momentu kiedy kolby zaczęły dojrzewać, dziki i jelenie niemal co noc próbowały zakosztować coś z atrakcyjnej karmy. Pola kukurydzy są tu liczne ale najwyżej kilku hektarowe. Spędzaliśmy więc całe noce jeżdżąc od plantacji do plantacji. Paliliśmy ogniska i rzucaliśmy petardy. Podczas dyżurów nocą wielokrotnie widywaliśmy watahy dzików próbujące dostać się do kukurydzy. O polowaniu w tych warunkach oczywiście nie mogło być mowy.

 

Ale dziś to już za nami, rolnicy koszą ostatnie łany i pomimo, iż tu i tam widać miejsca żerowania dzików i jeleni, rolnicy nie zgłaszają szkód. Potrafią docenić nasz trud i wysiłek włożony w ochronę ich pól.

Dzisiaj  ruszamy tylko na polowanie. Dziki są niemal pewne. Wiesiek z żoną, Łukasz który jest na stażu i ja. Krótka narada i ustalamy, że Wiesiek z Ula idą na ambonę krytą na leśnej enklawie przy sporym łanie kukurydzy. Ja ze stażystą siadamy o kilkaset metrów dalej na ścianie lasu. Jest ciepły, pogodny wieczór, godz.19:20, na polach widać żerujące sarny. Czekamy na dziki cicho gawędząc. Natarczywe wibracje telefonu trochę mnie irytują. Wszyscy znajomi wiedzą że nie lubię wieczornych telefonów gdyż zazwyczaj jestem w lesie. Telefon w kieszeni wibruje nieustannie. Spoglądam na ekran. To Wiesiek, musi mieć coś ważnego bo rozstaliśmy się 20 minut temu.

Odbieram i słyszę w słuchawce podekscytowany szept kolegi: „Jurek! Pod ambonę przyszedł niedźwiedź!”. Żartuje – przebiega mi myśl jak błyskawica, ale natychmiast dochodzi do mnie, że to nie żart. Polujemy razem od kilku lat i mimo niedługiego stażu myśliwskiego, w lesie Wiesiek jest niemal tak często jak ja. O pomyłce nie może być mowy, a głupich żartów na pewno nie robi. Błyskawicznie zdaje sobie sprawę że jeśli nie będziemy mieli mocnych dowodów nikt nam nie uwierzy. Ostatni widziany niedźwiedź w okolicach Miechowa był pewnie kilkaset lat temu. Róbcie jak najwięcej zdjęć i filmów telefonami” – zachęcam, jednocześnie patrząc na szarzejące niebo. Następna myśl, będę próbował podchodzić. Jest jednak ze mną mój pies – wyżeł niemiecki szorstkowłosy, jeździ ze mną na wszystkie polowania, zazwyczaj leży spokojnie pod amboną i niejednego dzika i rogacza widział. Ale niedźwiedź to nie to samo. Jeśli się wzajemnie zwietrzą może być nieszczęście. Trzeba jednak patrzeć na dalszy rozwój wypadków z bezpiecznej odległości. Zapada zmrok – telefon od Wieśka znów dzwoni. Niedźwiedź odszedł w młodnik ale ryzyko że wróci jest duże. Decydujemy, że podjadę po nich pod ambonę, aby mogli bezpiecznie się wycofać. Gdy wsiadają do samochodu z młodnika dochodzą jakieś trzaski. Nie ma na co czekać zmykamy. W samochodzie widać jak są podekscytowani. Miś żerował od nich najwyżej 15 metrów, zjadał jabłka, kukurydzę i zwisające nisko żołędzie. Nie spieszył się wcale i nawet wylegiwał się kilkanaście minut.

Spoglądał co jakiś czas na ambonę, gdy z telefonów wydobywały się melodie włączane przypadkiem przy ponownych próbach filmowania. Miał około 100 kg wagi i przepiękne lśniące futro z charakterystyczną białą plamką na karku. Zobaczyć to na własne oczy, być cząstką tego wydarzenia, to niezwykłe przeżycie dla myśliwego. Zwłaszcza że nasz obwód leży w połowie drogi między Krakowem a Kielcami  przy ruchliwej drodze krajowej E7. Tak daleko na północy Polski niedźwiedź nie był notowany kilkaset lat. Ostatnio w Górach Świętokrzyskich w XIX wieku.

Rozmawiamy o tym pędząc do domu, aby sprawdzić jaka jest jakość zdjęć i nagrania. Czy fotografie nie będą budzić kontrowersji i zastrzeżeń. Pomimo późnej pory siadamy do komputera, przeglądamy materiał. Jest kilka czytelnych ujęć i krótkie nagranie. Ale teraz nachodzą nas wątpliwości. Czy rozgłoszenie tej sensacji nie będzie ze szkodą dla niedźwiedzia. Jeśli do lasu wyruszą chętni aby zobaczyć i sfotografować misia może być nieszczęście. Natarczywie płoszony może przecież zaatakować lub w panicznej ucieczce wybiec na ruchliwą drogę, gdzie w zderzeniu z samochodem nie będzie miał szans. Postanawiamy naradzić się w gronie fachowców. Rano zabieram materiały i jadę na Uniwersytet Rolniczy. Nasze Koło współpracuje z uczelnią i autorytetami w dziedzinie łowiectwa. Wywołuje oczywiście małą sensację. Naukowcy nie mają wątpliwości. Niedźwiedź. Zawiadamiamy Regionalnego Konserwatora Przyrody, wszak to zwierze ściśle w Polsce chronione. Trwają konsultacje. Co dalej? Postanawiamy pojechać wieczorem do obwodu ponownie i sprawdzić czy miś pokaże się po raz drugi. Dyskretnie zasiadamy na ambonach i zwyżkach leśnych. Zadanie jest tylko jedno. Obserwować.

Niedźwiedź się nie pokazuje, zapewne powędrował dalej. Zapada decyzja aby informacja poszła w mediach. Ludzi trzeba przygotować na ewentualne spotkanie z wędrującym misiem. Uczulić też myśliwych polujących nocą na kukurydzach na dziki.

W nocy o pomyłkę nie trudno zwłaszcza że tu niedźwiedzia nikt wcześniej nie widział.

Rano sensacja rozchodzi się lotem błyskawicy. Telefony dzwonią nieustannie. „Trwa obława na niedźwiedzia w okolicach Książa” – krzyczą media żądne sensacji.

Czy będzie odławiany lub usypiany? Czy atakuje? pytają natarczywie dziennikarze.

Ostro protestujemy. Nie chodzi tu o pogoń za sensacją, ale umożliwienie niedźwiedziowi bezpiecznego powrotu w góry, skąd zapewne przywędrował. Media szybko tonują informację. Sensacja jest ale głównie dla nauki. Wszak monitorowane niedźwiedzie przebywały w swych wędrówkach ponad 50 kilometrów za dobę tylko kierunek jest niezwykły.

Ta wyprawa udowadnia jak ważne są drożne szlaki migracyjne. Musimy zrobić wszystko, aby autostrady i drogi szybkiego ruchu nie stały się barierami nie do przebycia dla zwierząt. Budowa przejść dla dużych ssaków to konieczność, która pozwoli przetrwać odosobnionym populacjom..

Dzięki informacją w mediach co kilka dni mamy nowy sygnał z miejsca gdzie pojawia się „nasz miś”. Zgodnie z przewidywaniami zmierza na południe. Z niecierpliwością oczekujemy nowych wieści. Czy nie zmienia kierunku? Czy uniknie wszystkich niebezpieczeństw i szczęśliwie dotrze w góry? Tylko niedźwiedź się nie spieszy i zachowuje nadzwyczajny spokój.

 

J.Chmiel

 

 

Zdjęcia niedźwiedzia wykonał Wiesław Okoński.

Komentowanie jest obecnie zablokowane.