13 paź 2012

Myśliwy w mediach

Autor: Jerzy Chmiel | Kategoria: Artykuły

 

Treść listu do redaktora TVP2

 

Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z materiałem, jaki został wyemitowany w dniu 11.01.2011 r w  TVP2,  w programie pt. ”Uwaga”, na temat sensu zamieszczania filmów z polowań w internecie, pragnę stanowczo zaprotestować przeciw tak tendencyjnie stworzonemu wizerunkowi myśliwych.

Program, który miał według zapewnień podważać sens wstawianiu filmów z polowań, był faktycznie kolejną żałosną próbą promowania swojej książki przez skruszonego myśliwego, pana Zenona K. Podobny program udało się temu panu wyemitować ok. miesiąca temu w telewizji TVN i choć mnie on równie zbulwersował, nie zabrałem głosu.

Wszak stacje komercyjne i prywatne znane są z tego, że wyemitują każdą szmirę, byle podnieś oglądalność. Telewizja Polska, utrzymująca się podobno z opłat abonentów, powinna szczególnie dbać o odpowiednią jakość emitowanych materiałów, a już przede wszystkim wystrzegać się tendencyjnego przedstawiania tematu. Jeśli miała to być płatna reklama książki, to powinna się znaleźć w bloku reklamowym. Bo rozumiem że pan Zenon K. zapłacił TVP za promocję  książki i swojej  skruszonej osoby. W innym razie cóż on tam robił jako główny aktor i ekspert od filmików umieszczanych (nie wiadomo przez kogo i w jakim celu) w Internecie? Większość z nich dotyczyła polowań, które odbywają się na innym kontynencie co było widać i słychać (Polowanie na gęsi. Na  gatunek jelenia który w Polsce nie występuje)  a pan Zenon K. szczegółowo opowiadał, jak to  gęsi wabi się za pomocą nagranych głosów. Zapomniał tylko dodać, albo nie wie, że polskie Prawo Łowieckie zabrania w ten sposób polować i u nas myśliwi tak nie polują.

Aksamitnym głosem skruszonego zabójcy opowiada co czuł, gdy zabijał te 1000szt zwierzyny. A tak naprawdę nie ma się czym chwalić. Każda przeciętna gospodyni na wsi zabiła dużo więcej kurczaków, gęsi i królików, aby po prostu przygotować niedzielny obiad lub sprzedać je na targu. Każdy z nas przyczynia się codziennie do tych morderstw, podżegając rzeźników i płacąc im, aby w naszym imieniu dokonali egzekucji niewinnych zwierząt i przynieśli nam z nich schabik, szyneczkę lub inną część ciała.

Nie bądźmy obłudni, człowiek jest mięsożerny bo tak został stworzony. Chylę czoło przed wegetarianami i gdy oni protestują przeciw zabijaniu, rozumiem to. Tylko nie wyobrażam sobie, jak  górnik, budowlaniec, rolnik czy strażak na takiej diecie ma potem być pełnowartościowym pracownikiem. Jak długo?

A szkody w uprawach, minimalne według pana K. powołującego się na wyniki badań pana profesora, tylko nie mówi że sprzed 25 lat, kiedy w kraju mieliśmy pewnie 5 razy mniej dzików. Dzisiaj łatwo można sprawdzić, ile myśliwi wypłacili w tym roku milionów odszkodowań i jaka powierzchnia została zniszczona, ale o to się już pan Zenon K. nie pokusił. Skoro te szkody są tak minimalne, jak powiedział, to może zacznie je rolnikom rekompensować z dochodów za książkę którą napisał. Będzie to dopiero wspaniały gest w stronę zwierzyny za kaźnie, którą jej tyle lat urządzał. A może pojechałby na szacowanie szkód powodowanych przez zwierzynę tak jak ja jeżdżę i wytłumaczył rolnikowi któremu z kilku hektarów kukurydzy lub ziemniaków w jedną noc zostały tylko łety że to szkoda minimalna i w ogóle nie ma o czym rozmawiać. Nie powiedział także co zrobić z przyrostem dzików bo wie że z 100 tys. szt. w roku przybędzie co najmniej drugie 100 tys., a w drugim roku z tych 200 tys. będzie 400 tys. w trzecim 800 tys. itd… Szkody na polach będą rosły równie proporcjonalnie. Dziki już są w miastach, w parkach. Na razie w niewielkiej ilości, ale już są kłopotliwe, natrętne, zaczynają się pierwsze przypadki ataków na ludzi. A co zrobić, gdy populacja ich wzrośnie 10–krotnie? Do tego mamy jeszcze jelenie i sarny, które choć mnożą się wolniej, ale niszczą nie tylko pola ale i młode sadzonki leśne. Leśnicy grodzą coraz więcej, powierzchnie dla zwierzyny maleją, więc zwiększają się szkody tam gdzie zwierzyna ma dostęp. A kolizje na drogach z udziałem zwierzyny? Tysiące rozbitych samochodów, ranni i zabici. Chyba każdy, kto jeździ po kraju, widział lub miał taki przypadek. I wtedy odszkodowań żąda się od myśliwych. A niby dlaczego? Że nie zabili. Wielka akcja szczepienia lisów, oraz akcja ekologów przeciw noszeniu naturalnych futer doprowadziły do tego, iż lisy rozmnożyły się tak bardzo, że niemal całkowicie zniszczyły populację kuropatw i zajęcy bo przecież muszą coś jeść. A mały zajączek i gniazdo z jajami kuropatwy to najłatwiejszy łup.

Celem łowiectwa i myśliwych nie jest tylko zabijanie lecz utrzymywanie populacji zwierząt na takim poziomie, aby szkody były znośne i aby żaden z gatunków nie rozmnożył się tak, by zagrażał lub zdominował inne gatunki. Po to dokarmiamy i uprawiamy poletka łowieckie, aby zwierzyna syta nie wychodziła na pola i nie niszczyła upraw, a nie po to jak twierdzą pseudo-ochroniarze by „zastrzelić tłustą sztukę”. Katedry Łowieckie wielu Wyższych Uczelni, profesorowie, autorytety z łowiectwa i leśnictwa zastanawiają się jak racjonalnie gospodarować populacjami zwierzyny dziko żyjącej, a pseudoekolodzy i pan Zenon K. już to wiedzą. Dla nich to proste „nie strzelać”, a co z tego wyniknie – to zobaczymy. Według nich zwierzęta niedokarmiane po prostu same zdechną i to będzie w zgodzie z naturą. Zapominają tylko, że zanim zaczną padać z głodu będą buszować po obsianych polach i wiele lat potrwa zanim nic na nich nie będzie.

W obecnych czasach liczy się tylko szum i wrzawa, byle się pokazać. W telewizji tańczą ci, co nie umieją tańczyć, śpiewają ci, co nie umieją śpiewać, wypowiadają się ci, co  nie powinni. W efekcie końcowym znajdzie się jakiś talent, a telewidzowie mają ubaw i rozrywkę. W telewizji tak można, ale dla kraju to katastrofa, kiedy na ważne decyzje mają wpływ osoby całkowicie do tego nie przygotowane i niekompetentne. Widzimy to na co dzień.

Niech o łowiectwie rozmawiają i na jego kształt mają wpływ ci, którzy się na tym znają.

 

J.Chmiel

 

Komentowanie jest obecnie zablokowane.